poniedziałek, 21 kwietnia 2014

Rozdział 11 ; ,, Nowa znajomość "

Przynajmniej mam z głowy powiedzenie im o wyprowadzce. Jednak nie Nathan jeszcze nie wie, co tu zrobić? Jak mam mu powiedzieć ? nie mam odwagi po tym co mi zrobił. Wolał ją to raczej ja już go nie obchodzę. Lepiej żebym odeszła nic nie mówiąc.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------  Czwartek
Pakowałam się do południa. Zjadłam normalnie obiad. Wszystko normalnie lecz co chwilę do mnie wydzwaniali chłopacy. Kolacja również normalnie. Nie mogłam zasnąć myślałam co czeka mnie na nowym miejscu w nowym mieście. Szczerze ?pierwszy raz pojadę do Sopotu.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Piątek
Najgorzej było mi się pożegnać z mieszkaniem i przyjaciółmi, do wszystkich będę miała tak daleko.
- Niedługo przyjedzie ciężarówka  do przewożenia mebli.- Oznajmiła mi mama.
- Dobrze, czy mogła bym na chwilę tu zostać sama ? - spytałam mając nadzieję, że zgodzi się bez wahania, i rzeczywiście tak się stało. Wyszła. Oparłam się o drzwi zapominając, że mają szybę i widać co ja robię. Ostatni raz przyglądałam się swojemu pokojowi.  W pewnym momencie zdałam sobie sprawę, że będzie mi tego miejsca brakować nieważne, że miałam pokój z bratem.Po woli przypominały mi się wszystkie wspomnienia i te dobre i te gorsze. Nie ważne jakie były, ważne, że dla mnie coś znaczyły. Nie wiedziałam do końca czy przeprowadzka to dobry pomysł ale przynajmniej  oddalą mnie od Seby i Nathana.
- huuh...pora wziąć się w garść- Starałam się być twarda lecz moje serce tego nie chciało. Po moich bladych policzkach spływała  łza a po niej następna i tak dalej... Przetarłam rękawem od bluzy słony ,, wyciek " z oczu, mając nadzieje, że sobie ze wszystkim sama poradzę. Tak naprawdę było to nie możliwe to właśnie tu mam swoich najlepszych przyjaciół, osoby które kocham .
- jesteś godowa ? - Do pokoju weszła mama widząc moje zapłakane, błękitne oczęta odrazy zaczęła mnie pocieszać.
- nie płacz na pewno znajdziesz sobie nowych znajomych i może jakiegoś chłopaka.Teraz musimy już jechać. - Ubrałam na siebie kurtkę po czym spojrzałam ostatni raz na swój pokój. - choć - poganiała mnie mama. Wiedziałam, że zaraz będę znowu płakać.
- Saro zaczekaj !! - z oddali było słychać wołanie Sebastiana. Domyśliłam, się że właśnie teraz będzie bardzo ważna dla mnie i dla niego rozmowa.
- Zaraz dojdę ! - powiedziałam mamie i ze spuszczoną głową po woli szłam do Seby. - Po co tu
przyszedłeś ?! - warknęłam.
- chciałem się pożegnać i wyjaśnić to całe zdarzenie, bo mi naprawdę na tobie zależy. Bałem się, że wybierzesz jego a nie mnie. Tak bardzo cię kocham wybaczysz mi ? - ja naprawdę nadal go kochałam i nie wiedziałam co odpowiedzieć to było bardzo trudne dla mnie.- proszę wybacz mi
- no nie wiem..... dobrze zresztą i tak będę daleko mieszkać i nie chcę mieć ze starymi znajomymi złego kontaktu.
- dziękuję...mógłbym pocałować cię na pożegnanie ?
- skoro to tylko na pożegnanie.- Dał mi małego całusa w wargi następnie pożegnałam się gdyż  musiałam lecieć do samochodu. Mimo, że nie ufam już mu tak bardzo i tak jestem szczęśliwa, że go poznałam. - ciekawe czy jak by Seba nie zaplanował tego planu to Nathan i tak zrobił by to z Amandom ? - myślałam siedząc już w samochodzie i oglądając ostatni raz swój ,,dom".
- jesteśmy - rzekła mama. Wysiadłam z samochodu zafascynowana widokiem.  Weszłyśmy do jednorodzinnego domku. Resztę dnia spędziłam w domu rozpakowując się ,składając meble....zresztą tak jak w weekend. W końcu nastał poniedziałek i musiałam iść do nowej szkoły, która jak na nieszczęście znajdowała się trochę daleko lecz i tak nie miałam ochoty z tego powody jeździć autobusem wole pieszo.
- Budź się !! - budził mnie Kacper.
- dobrze już wstaję. - Ubrałam na siebie jakieś spodnie i elegancką bluzkę. Trzeba pokazać dobre wrażenie zwłaszcza, że to mój pierwszy dzień w nowej szkole. Uczesałam się a włosy zostawiłam rozpuszczone. Zjadłam śniadanie i poszłam. Po drodze oglądałam rozmaite domki, park, fontannę.....
-----------------------------

Dotarłam. Stałam przed wielkim gimnazjum. Od razu  za drzwiami znajdował się ogromny korytarz, na którym było pełno nastolatków. Każdy miał inny styl, niektóre trochę dziwne ale przynajmniej oryginalne.
- Ej !! Dziewczynko wypadł ci  zeszyt- wołałam osobę, która szła przede mną.
- tak ?
- oj co za wtopa i to już w pierwszym dniu- myślałam widząc chłopca nie dziewczynę - przepraszam...- zrobiło mi się głupio.
Postanowiłam nie ciągnąć rozmowy bo po co ? jeszcze bym coś pogorszyła. Odeszłam. Zadzwonił dzwonek a ja nadal nie mogłam znaleźć klasy. Postanowiłam poradzić się jakiegoś nauczyciela.
- przepraszam gdzie jest sala nr 105 ? - spytałam jakiegoś pana w garniturze.
- a to ty jesteś Sara ? pokarze ci  - Zaprowadził mnie kawałek pokazując na drzwi przy schodach. Sala znajdowała się na 1 piętrze.
- dzień dobry...
- dzień dobry, nie dość, że pierwszy raz w naszej klasie to jeszcze spóźniona W dawnej było tak samo ?
- właściwie to tak - odpowiedziałam ,,lekko" zawstydzona.
- znajdź sobie jakieś miejsce. - Rozejrzałam się. Było jedno wolne, lecz właśnie przy chłopaku, którego wcześniej pomyliłam z dziewczyną. Moja mina nie wyglądała na zbytnio szczęśliwą zresztą jego też nie.
- można ? - spytałam ze zgryzotom.
-  jak już musisz - odpowiedział nie chętnie, mimo to usiadłam.
- może byś tak opowiedziała coś o sobie ? - pytał dalej starszy nauczyciel.
- emmm...
- no może byś wstała - od razu wiedziałam, że z nim się nie dogadam.
- nazywam się Sara Amorris...mam 15 lat .. jeszcze nie dawno mieszkałam w Poznaniu teraz w Sopocie....interesuję się muzyką..- Od razu na słowa (,,interesuje się muzyką " )  chłopak siedzący obok mnie spojrzał się na mnie z tak samo jak on tajemniczym uśmieszkiem.- co by tu dużo mówić - prowadziłam rozmowę dalej.
- usiądź ! - osiadłam na krzesełku spoglądając na nowe twarze dawniej mi nie znane. Zauważyłam spoglądającą na mnie blondynkę jej mina wyglądała dziwnie wręcz jak by mi groziła.
- może to jego dziewczyna - zastanawiałam się. Postanowiłam nie zwracać na nią uwagi.
----------------------------------
- myślisz, że możesz mnie tak omijać ? i nie zwracać na mnie uwagi ?? ino nie próbuj odebrać mi mojego chłopaka. - wyzywała mnie blondi widząc, że oparłam się o parapet na korytarzu i jestem sama.
- ...? czy ty mi grozisz ? pusta blondyneczko ? - zaczęłam się bronić.
- tylko cię ostrzegam.- Zrobiła obrażoną minę i tak jak przyszła tak samo odeszła ze swoją grupką znajomych.
- nie przejmuj się nimi - pocieszała mnie jakąś różowo włosa
- właśnie to robię , zresztą ona i ten jej chłopak chyba mnie nie polubili, nie boje się ich.
-heh...mówisz o Zuzi i  Olku ? no nie wiem ona to raczej cię nie polubi ale on ....chyba wpadłaś mu w oko.
- co ?
- widziałam jak się na ciebie patrzył.Tak w ogóle to jestem Charlotte.
- Sara, twoje imię  jest bardzo ładne i nie polskie
- zgadza się - śmiała się.
- Charlotte ! - wołał ją jakiś chłopak
- przepraszam muszę już iść chłopak mnie woła mam nadzieje, że zostaniemy najlepszymi przyjaciółkami.
- ja też - powiedziałam po czym odwróciłam się z powrotem w stronę okna.
- nazwałaś moją dziewczynę pustą blondyneczką ?- pytał się wkurzony Olek
- tak, myślała, że odbiorę ciebie jej i kazała mi  zwracać na  nią uwagę, dziwisz się ?
- odwołaj to ?
- nie - odpowiedziałam pewnym siebie głosem.
- odwołaj - warkną.
- mówiłam, ci że tego nie zrobię ! - Właśnie wtedy jego ciało znajdowało się tuż przy moim przygwożdżając mnie do chropowatej ściany.  Ściskał mnie boleśnie za nadgarstki następnie unosząc je nad moją głowę.
- Masz to odwołać - mówił groźnie. Odważyłam się i spojrzałam mu prosto w oczy w tedy zauważyłam , że moje słowa mówiące, że się go nie boję już nie były prawdą. Bałam się go ale również zafascynowałam jego włosami, które raz wydawały się brązowe a raz czarne jak węgiel. Również jego oczy były niesamowite.
Miałam szczęście właśnie zadzwonił dzwonek tylko nie do końca byłam szczęśliwa gdyż muszę właśnie z nim siedzieć w ławce
----------------------------
Szłam do domu zastanawiając się co będę robić.
- umówiłam się z Charlotte w kawiarni.- rozmyślałam. Wróciłam do domu a po zjedzonym obiedzie przebrałam się w jakieś rurki, bluzkę z sową i dżinsową kurtkę.
----------------------------
Czekałam za dziewczyną już półgodziny i nic.Postanowiłam iść już do domu.
- Przepraszam, nic ci się nie stało ? - powiedział do mnie jakiś chłopak gdy podnosiłam się z ziemi.
- Nic mi nie jest...- Spojrzałam w górę i ujrzałam....Olka.

- znów się spotykamy..haha- śmiał się szyderczo.
- niestety- warknęłam.
- przepraszam za tamto w szkolę po prostu Zuza mi kazała.
- przecież nie musiałeś tego robić
- no nie wiem jej rodzice są pracodawcami moich i muszę bo inaczej mogą stracić pracę.
- Wpadłeś jej w oko
- lecz mi ktoś inny - uśmiechną się.
-Jednak nie jest taki zły z charakteru nawet słodki - rozmyślałam.
- o czym teraz myślisz ?
- umówiłam się tu z Charlotte ale nie przyszła.
- aha to może odprowadzę cię ?
- ale jak zobaczy Zuzia ?
- to postaram się by nie zobaczyła.
- wolę nie - oznajmiłam po czym uciekłam do domu.
-------------------------
Wróciłam dosyć późno. Zjadłam coś, odrobiłam lekcje i poszłam spać, mając nadzieje, że to nie był ostatni raz gdy z nim normalnie rozmawiałam. Postanowiłam na razie nie wiązać się z żadnym chłopakiem nie chce znowu cierpieć.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hiiii :)

Udało mi się weźcie ( i pod niewielką namową ) napisać nowy rozdział mam nadzieje, że jest ciekawy. Postanowiłam, że zacznę dawać tytuły rozdziałom.
Pozdrawia Anieelaas :*****

CZYTASZ = KOMENT

wtorek, 8 kwietnia 2014

Rozdział 10

Wróciłam do domu z niezbyt wesołą minom wiedziałam, że nie mogę darzyć uczuciem obu. W taki sposób tylko bardziej ich ranie. Miałam mętlik w głowie.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Środa:
W szkole jak zwykle dużo nauki, chłopacy próbowali do mnie zagadać. Wiedziałam, że im bardziej się do nich zbliżam tym bardziej mieszam sobie w uczuciach . Nie mogę tak dalej. Postanowiłam się nie odzywać. Do domu szłam sama mimo, że chcieli mnie odprowadzić.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
- Wróciłam - Przywitałam się wchodząc do pokoju.
- Hej, co masz taką minę ?
- nie ważne mamo, nic mi nie jest - mówiłam by się nie martwiła.
- Musze ci coś ważnego powiedzieć.- wystraszyłam się gdyż tylko tak mówi jak coś naprawdę ważnego.
- Tak ?
- Dostałam nową prace.
- To chyba dobrze ? - Uśmiechnęłam się myśląc, że tylko będzie gdzie indziej pracować.
- Potrzebują nowych pielęgniarek w Sopocie.
- Zaraz, zaraz, czy to znaczy, że musimy się przeprowadzić ?- przelękłam się.
- Tak - widziałam, że mamie też bardzo się podoba w Poznaniu i z chęcią by tu została.
-  Kiedy przeprowadzka ?
-  Już pojutrze .  
-  W piątek ?
-  tak , wiem, że szybko ale jestem potrzebna przykro mi.
-  A gdzie będziemy mieszkać ?
-  Wczoraj dali mi do wyboru kilka mieszkań i kupiłam jedno z nich, mam nadzieje, że ci się spodoba. Będziesz miała swój pokój.
- huuu... - Dobra wiadomość poprawiła mi humor .Poszłam do pokoju i położyłam się na milutkim dywanie.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Wydawało mi się, że przeprowadzka to na wet dobry pomysł. Pomoże mi ale będę musiała powiedzieć chłopakom. Postanowiłam, że żadnego nie wybiorę po prostu wtedy nie zranię ich. Na pewno znajdą sobie jakieś lepsze dziewczyny ode mnie. Zostało pomyśleć czy powiedzieć w szkole czy przez telefon. - Nie, nie będę draniem, który rzuca dziewczynę przez telefon, tylko ja nie jestem dziewczyną żadnego. - myślałam.
Wtedy do pokoju weszła mama.
- Zapomniałam powiedzieć , że o szkołę nie musisz się martwić, bo  masz załatwione wszystko.
- Ok, ale będę musiała zaczynać klasę od nowa ?  - zapytałam wystraszona.
- Nie, nie musisz po prostu przepiszesz z zeszytów.
- Trochę kiepsko ale to i tak lepsze niż  zostać w tej samej klasie przez przeprowadzkę.
- Załatwię ci jakieś korepetycje, może zaprzyjaźnisz się z kimś kto by pomógł ci w nauce.
- Zaprzyjaźnię się z kimś kogo będę lubić a nie z osobą najmądrzejszą, która będzie mi pomagać w nauce
- Nie chodziło mi kochanie oto, dobrze idę dalej się pakować ty też powinnaś - Powiedziała po czym wyszła.
- Od czego zacząć ?....-  Ociężale wstałam i zaczęłam wyciągać pudła, następnie chowałam różne książki, płyty,zeszyty....Po schowaniu połowy swoich rzeczy poszłam do drugiego pokoju. - mamo ? tak w ogóle to gdzie jest Kacper ?
- U cioci, schowałaś większość ?
- tak, nie potrzebne mi jutro rzeczy , część ubrań,....
- dobrze, chcesz zupę ?
- tak jestem głodna jak wilk.- Usiadłam na krześle i zaczęłam jeść rosół.Większość naszych rzeczy była pochowana.- Ja jutro mam iść do szkoły ?
- nie będziesz pakować, dobrze ? zresztą w szkole już wiedzą, że nie przyjdziesz.
- yhym...- Moja mina znowu posmutniała poszłam do swojego pokoju .
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
-Jak mam powiedzieć chłopakom o przeprowadzce ?  No nic może lepiej mi zrobi jak się przejdę? - Wstałam i ubrałam na siebie kurtkę. Następnie po cichu wyszłam. Poszłam do parku ( zresztą  jak zwykle gdyż to jest moje ulubione miejsce na przemyślenia ) szłam przed siebie.
- Hahaha...- usłyszałam głośny śmiech. Postanowiłam sprawdzić. Po cichu pobiegłam do miejsca gdzie skąd dobiegał śmiech. To była kuzynka Sebastiana, oparta o mur. Była z jakimś blondynem,który namiętnie całował ją w szyję. - Nathan proszę, nie tutaj - mówiła do chłopaka.
- co ?! - Niekontrolowanie zaczęłam krzyczeć.
- Sara ?! - odwrócił się do mnie i spoglądał prosto w oczy. Ja z płaczem uciekłam.
- Więc chciał mnie po prostu wykorzystać - mówiłam na głos nie patrząc na ludzi.
- Możesz nie mówić tego na głos ?! - Zwracały mi uwagę jakieś staruszki.
- A ty nie powinnaś maskować teraz tych zmarszczek ?
- Jak ty się zwracasz ?
- Przepraszam ale to nie panią chłopak wykorzystał i zrobił z pani dz****
- Nie musisz dokańczać  ! - odwróciłam się i biegłam dalej. Po drodze usiadłam na ławce i zaczęłam płakać.
- mówiłam, że się uda a ty we mnie nie wierzyłeś. Wiedziałam, że mu się podobam. - Usłyszałam za sobą głos dziewczyny. Obejrzałam się.- widziałeś jak uciekła płacząc ? haha...
- Jak on mógł ? - myślałam słysząc rozmowę Moniki, Seby i Amandy - Seba ? - Sebastian odwrócił się ze zdziwioną miną. - jesteś zwykłym oszustem ! - Postanowiłam nie słuchać jego wyjaśnień i uciekłam. Jednak on nie dał mi spokoju i pobiegł za mną.
- Sara zaczekaj !- wołał.
- Nie ! Zostaw mnie !
- Proszę pozwól mi wyjaśnić ! - Przystanęłam.
- No dalej !
- Bo...ja cię tak na serio kocham...i..chciałem pozbyć się lalusia byś ty nie musiała wybierać pomiędzy nami, wtedy byli byśmy razem...wiedziałem, że Nathanowi podoba się Amanda a że ona też się w nim buja to też dała się namówić na ten plan... czy teraz będziesz ze mną ?
- Chyba cię coś boli ! jak mogłeś nie chcę być z takim człowiekiem myślałam, że jesteś inny zresztą i tak chciałam wam powiedzieć, że wyprowadzam się.
- co ?!
- Nie chce cię znać !
- ale ?!- Pobiegłam do domu. Prawie cały czas płakałam aż w końcu zasnęłam.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hiii :)
Mam nadzieje, że się podoba ^^
Czytanie = Koment
 bardzo bym prosiła.

czwartek, 3 kwietnia 2014

Rozdział 9

Spało mi się cudownie czułam się jak w raju mimo, że nie został długo . Może bał się, że jak zostanie to go będę opieprzać , tak jak mój brat spłuczkę gdy nie mógł spłukać odchodów, albo że przestane się do niego odzywać .Dobra koniec przypominania sobie niezbyt miłych wspomnień związanych z Kacprem i jego odchodami. W ogóle to po co zaczęłam o tym gadać ?

Otworzyłam lekko swoje błękitne oczy i powoli podniosłam się. Usiadłam na brzegu tapczanu, spojrzałam na to jak wyglądam.
- Mmmm... - koszula, którą dał mi Seba miała zapach jego perfum. Uchyliłam drzwi na korytarz, postanowiłam zejść na dół. Starałam się schodzić jak najciszej. Podeszłam do kanapy stojącej w pokoju gościnnym. Spał na niej Sebastian wyglądał słodko. - Lepiej jak już sobie pójdę - rzekłam do siebie .
- Nie, zostań jeszcze chwilę...chociaż na śniadanie. - zatrzymał mnie Sebastian.
- No dobrze - usiadłam na krześle.
-  Zaraz wracam tylko się przebiorę.
- dobrze - chwile potem wrócił ubrany w garnitur.- łał a ty idziesz dziś też na jakieś urodziny, występ czy coś ?
- tak idę niedługo na koncert mojej siostry. Gra na fortepianie .- nastąpiła minuta ciszy. -...... pasuje ci ta koszula.- przybliżył się do mnie .
- heh słodki jesteś - zarumieniłam się.
- ale ty bardziej - położył swoją dłoń na moim udzie. Akurat w tym momencie zaburczało mi w brzuchu.- jesteś głodna - wstał i poszedł zrobić nam śniadanie. Jedliśmy tak przez półgodziny, co jak co, ale kanapki to on znakomite robi.- Pójdziesz ze mną ? - spytał się.
- nie mogę, muszę odrobić zadanie domowe i w ogóle ...
- mogę po koncercie przyjść po ciebie ? pójdziemy na spacer.
- no dobrze, a ja już pójdę - dałam mu buziaka w policzek i wyszłam.Szłam do domu powoli. - ałć ! - wpadłam na kogoś.- przepraszam - podniosłam głowę .
- i znowu na mnie wpadasz, może to przeznaczenie?
- Nathan ? może.
- Wiem, że ty Sebastiana kochasz, widziałem was ostatnio. Czy ty tak to czujesz coś do mnie ?czy ma miłość do ciebie nie jest odwzajemniona ?- byłam zaskoczona te pytanie całkowicie mną zamieszało.
- Kocham Sebastiana...ale... ciebie też - spuściłam głowę w dół.
- Więc ty mnie też kochasz ?
- tak - odpowiedziałam po czym Nathan złapał mnie za rękę.
- Tak bardzo chciał bym być z tobą ale wiem, że ty jednak bardziej go kochasz.- Postanowiłam się nie odzywać by czegoś nie schrzanić. Po krótkim namyśle  stwierdziłam, że to nie był dobry pomysł. - wiedziałem - puścił mnie i spuścił głowę  w kierunku ziemi.
- ale to nie tak, że do ciebie nic nie czuję
- udowodni to !
- niby jak ?
- pocałuj mnie - Wiedziałam, że kocham Sebastian ale Nathan też był w moim sercu więc nie chciałam go stracić. Pocałowałam go, niby zwykły pocałunek jednak coś znaczący.Kilka sekund później odsunęłam moje wargi od jego.
- Muszę już iść- powiedziałam i pobiegłam do domu.

Była godzina 16,05 gdy zadzwonił do domu domofon. Podeszłam  i odebrałam. Był to Seba. Poszłam do kuchni by oznajmić mamie, że wychodzę.
- Kacper nie męcz tego tostera !, mamo idę na spacer - powiedziałam widząc Kacpra krzyczącego do tostera ,, Oddawaj chlebek !!".
- synku zostaw to ! dobrze idź.- Miałam szczęście, że zdążyłam odrobić zadanie domowe i mogłam dzięki temu wyjść.
- cześć - powiedział mój wymarzony chłopak stojący na przeciwko.
- hej
- idziemy piękna ?
- ok - Ruszyliśmy w stronę naszego ulubionego parku. Położyliśmy się na trawie.

Czułam się jakaś wyjątkowa choć według mnie wcale taka nie jestem.

- Ładnie dzisiaj , nie ?
- tak, jak tam koncert ?
- dobrze a odrabianie lekcji ?
- też.
- idziemy gdzie  indziej ?
- dobrze - Wstaliśmy równocześnie w pewnej chwil zadał mi pytanie.
- Kochasz mnie ?
- przecież wiesz, że tak
- chcę się upewnić bo ja po za tobą świata nie widzę. - Znowu zaczęła się ta najwspanialsza  chwila  pocałunku z ukochaną osobą. Zaczął się do mnie przysuwać .- chciał bym abyś była moją dziewczyną ale wiem, że jest jeszcze ten laluś. - Nie spodobało mi się jak nazwał Nathana ale i tak byłam mu uległa, gdyż bardzo go kochałam.

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

No i to na tyle w 9 rozdziale ;3 Jesteście kochani <3 mam nadzieje, że wam się podoba. Ciężko jest mi wybrać, który jest najlepszy dla Sary. Pomożecie ?

Całusy Anieelaas :*

piątek, 28 marca 2014

Rozdział 8

Od razu  po wejściu do domu poszłam do pokoju by się przygotować .
- W co tu się ubrać ?......może to ?.... nie...to ?....yym ....- Przeszukałam całą szafę w poszukiwaniu jednego odpowiedniego stroju.
- Saro, Klaudia do ciebie przyszła.
- niech wejdzie ! - W progu stanęła Klaudia na widok mojego pokoju jej buzia się otworzyła.
- Co ?....co?...ty tu robiłaś??- jej mina była nie do opisania . Rozglądając się po pokoju sama mogłam przyznać, że przeszło tu tornado albo coś gorszego.Usiadłam na dywanie zapominając, że przecież za mną znajduję się kanapa.
- Seba mnie zaprosił na urodziny swojej kuzynki.... i....i... ja nie wiem co na siebie włożyć...- Moja mina zrobiła ogromnego banana odwróconego w dół.
- Na którą godzinę ?
- 18.00 - rzekłam po czym zastanawiałam się co przyszło do głowy dziewczynie, która stała przede mną , jej mina pokazywała, że ma jakiś pomysł.
- mamy jeszcze czas .....możemy coś wykombinować ..- Pokazała swój szeroki uśmieszek i zaczęła przeglądać jakie mam ciuchy.Chwilę potem wymyśliła fajny strój, w którym było mi do twarzy
.-  No i co o tym sądzisz ?..- spytała
- Mi się podoba , dzięki - uściskałam ją po czym zajęłam się dalszymi przygotowaniami. Makijaż, fryzura, paznokcie, buty ... w tym wszystkim pomagała mi właśnie ta najlepsza osóbka.... Klaudia.
Miałam na sobie błękitną sukienkę do kolan, naszyjnik z sową, białe trampki.Włosy me były rozpuszczone a rzęsy pomalowane maskarą. Moje powieki byłe lekko pomalowane brązowym cieniem do oczu. W taki o to sposób nastała godzina 17,45.
- No ta ja lecę, bo zaraz twój książę przyjdzie.
- Chciała bym wiedzieć czy to on nim będzie czy Nathan.
- Zakochałaś się w dwóch i dopiero teraz mi mówisz ?
- Oni we mnie też i co tu poradzić ? dobrze leć już pa - pożegnałam się z nią po czym wyszła.
- Jakiś chłopak znów po ciebie !- krzyczał Kacper po drodze próbując dosięgnąć spłuczki. Zeszłam i ujrzałam Sebastiana  może nie wyglądał elegancko ale dla mnie bardzo przystojnie.
-Cześć.. wyglądasz pięknie...- Spojrzał się  jak by po za mną nic ani nikogo nie widział.
- Hej - odpowiedziałam z ,, lekkimi" rumieńcami na swoich bladych policzkach.
- Idziemy ?- spytał
- jasne - Przez drogę kilka razy próbował iść ze mną za rękę lecz mimo, że też miałam taką ochotę nie pozwalałam mu wiedziałam, ja i on, że jest poza nim jeszcze jeden, na którym mi zależy. Wreszcie doszliśmy do domku jego kuzynki.
- Polubi mnie ? - spytałam z niepokojącą miną.
- A kto by ciebie nie lubił ? Jesteś cudowna .- W tym momencie drzwi domu się otworzyły a przed nami stała wysoka blondynka z niebieskimi oczami. Spojrzała na mnie wrogo i wpuściła do środka.  Stanęłam z Sebom przy oknie spoglądając na jego kuzynkę.
- Tak w ogóle to jak ma na imię ta twoja kuzynka?
- Amanda
- aha - Spojrzałam jeszcze raz na dziewczynę, która najwidoczniej mnie nie polubiła już z widzenia.Rozmawiała z jakąś  dziewczyną i co jakiś czas oglądały się w moją stronę. Te dziewczyna wydawała mi się być znajoma ...to była Monika . Pewnie planuje coś na zemstę . Po obejrzeniu prezentów przez Amandę zaczęli wszyscy tańczyć. Kuzynka Sebastiana i Monika podeszły do mnie i zaczęły mnie obrażać, na koniec wylały na mnie sok . Uciekłam czym prędzej przed dom i zaczęłam płakać.
- Przepraszam cię za nią .Nie płacz.- Pocieszał mnie. Złapał mnie za rękę swoimi ciepłymi dłoniami a ja oparłam na jego ramie swoją zapłakaną twarz. Po kilku minutach złapał mnie za szuję i przybliżył do siebie kilka sekund później nasze usta się stykały
Uczucie najszczęśliwszej nie trwało długo, gdyż na zewnątrz wyszła Amanda spoglądając na nas jej mina nie była zbyt przyjemna. Zawstydzona wstałam :
- To ja już pójdę do domu - powiedziałam i poszłam po kurtkę zakładając ją usłyszałam wołanie Sebastiana .
- Zaczekaj odprowadzę cię .- założył kurtkę i wyszliśmy.- Przejdziesz się ze mną na krótki spacer ?
- dobrze - Poszliśmy w stronę naszego parku tam gdzie odbył się nasz pierwszy pocałunek usiedliśmy na ławce.
- A może chciała byś zostać u mnie na noc ? oczywiście będziesz spać w moim pokoju a ja na kanapie ?
- skoro i tak jutro mamy wolne z powodu wycieczki, na którą się nie wybieramy to ok . Tylko poinformuje mamę.
- dobrze.- Mama się zgodziła więc poszłam za nim do jego domu. Stanęłam przed  piętrowym domem niedaleko mnie, to go kiedyś podziwiałam gdy szłam do szkoły. Zielony domek był śliczny.
- Widzę, że jesteś śpiąca .- Byliśmy już w jego sypialni. Podał mi jedną z swoich koszulek a ja ją założyłam. Jej zapach był cudny. - To ty tu będziesz spała a ja prześpię się na dolę.
- A twoi rodzice ?
- wyjechali do dziadka i wrócą za miesiąc.
- Aha , mam proźbe
- tak ?
- Mógłbyś położyć się  ze mną do półki nie zasnę ? - spytałam trochę skrępowana.
- dobrze - Przebrał się i położył obok mnie.

Zamknęłam oczy chociaż nadal nie zasnęłam. Sebastian myśląc, że śpię pocałował mnie a ja głęboko się przytuliłam mażąc by to się już nigdy nie skończyło.


Mam nadzieję, że się podoba . Dzięki anonimku za pomysł może trochę go zmieniłam ale jakoś wyszło
 ( mam nadzieje, że na dobre ) Piszczcie w komentarzach co o tym sądzicie. Zapraszam również na mój inny blog ;
http://magixopowie-akademia.blogspot.com/
Piszcie linki do swoich blogów na stronce ,, Wasze Blogi :3 " z chęcią przeczytam sobie :)

wtorek, 25 marca 2014

Rozdział 7

Nigdy nie myślałam, że zakochają się we mnie takie ciacha. Najgorsze jest to, że do obydwóch coś czuję. Nie mam pomysłów co zrobić.
- Budź się !!! - krzyczał do mnie jak nienormalny, Kacper.
- Co znów ?!
- Jest za kwadrans ósma a ty dziś do szkoły !
- Co !!! - Czułam się koszmarnie i w dodatku znów miałam się spóźnić do szkoły ?! Wstałam niczym opętana nie patrząc na to jak wyglądam. Nagle Kacper i mama zaczęli się śmiać bardzo,bardzo głośno.
- Dlaczego się śmiejecie ?! - Zrobiłam obrażoną minę i odwróciłam się plecami do nich zapominając o szkolę .
- Po pierwsze założyłaś wszystko na odwrót nawet skarpetki nie do pary, zapomniałaś się uczesać . Po drugie.. Kacper chciał ci zrobić żart, a że ma urodzinki to mu pozwoliłam.
- O wy !- zaczęłam gilgać brata.- Zaczekajcie , to naprawdę która jest godzina ?
- 7.05
- Przynajmniej się nie spóźnię do szkoły.
- No to może zacznij od przebrania się. - Spojrzałam na swoje odbicie w lusterku , rzeczywiście wyglądałam koszmarnie. Po dłuuugim przygotowaniu się zjadłam śniadanie mimo, że wcześnie wstałam to i tak w pośpiechu.
- Sara ! Jakiś chłopak po ciebie przyszedł ! - wołał Kacper.
- Co ?!, Kto to może być ?- mówiłam do siebie .- Idę już !- przegnałam się z mamą i wyszłam .
- Cześć - Ujrzałam przed sobą Sebastiana .
- Hej, pierwszy raz po mnie przyszyłeś.- powiedziałam byłam ,, lekko " zaskoczona .
- No bo wtedy się wstydziłem .. ale po wczorajszym nabrałem odwagi ..- odrzekł.
- ...- zabrakło mi słów. Pierwszy raz nie wiedziałam co powiedzieć. Seba powoli przysunął się bliżej mnie i chciał złapać mnie za moją chuderlawą rękę. Wiem, że do niego coś czuję ale myśli o Nathanie odpychały mnie od czułości z Sebom.
- coś jest nie tak ? - spytał się .
- nie mogę - byłam w kropce kochałam obydwóch.
- wiem , ten blondyn ?
- tak - Wiedziałam, że go ranię ale cóż mogłam poradzić, że jestem romantyczką i szybko się zakochuję. Ja na prawdę nie chcę ranić żadnego z nich przecież nie mogła bym. Resztę drogi nie rozmawialiśmy.
- ale wiesz, że będę się starał ?- Spojrzałam na niego tak bardzo chciałam się wtulić w jego ciepłe ramiona , poczuć się bezpieczna. Ani w czasie przerwy a ni na lekcjach ze mną nie gadał tylko wpatrywał się jak w obrazek.Weszliśmy do klasy na matematykę - może teraz coś do mnie powie - myślałam. Przeżywałam to jak by nie odzywał się do mnie parę lat. Nieraz patrzyłam co robi oprócz zadania domowego, bo zawsze coś rysował lub wymyślał wiersze.Nagle poczułam jak jego ściśnięta ręka dotyka mojej . Po chwili dał mi jakąś kartę a na niej był narysowany mój portret jak coś piję.
Na dodatek było coś napisane;
,, Nie ważne czy mnie wybierzesz ,
zawsze będę trwał w wierzę, że będziemy razem ja i ty "
Zawsze będę cię kochał ♥
Pierwszy raz dostałam takie coś. Spojrzałam na Sebastiana a on na mnie. Nie wiedziałam co mam myśleć. Kocham go...ale... Nathana też. Co tu począć. Czy zawsze jak dwóch chłopaków się zakocha w jednej dziewczynie a ona w nich to trzeba podejmować tak trudne decyzję ? 
- Saro czy ty w ogóle wiesz gdzie jesteśmy ?! - Spytała się ruda nauczycielka widząc jak rozmyślam i patrzę w niebo przez okno.
- Wtopa ! - pomyślałam. Wtedy Seba pokazał mi jakie zadanie ołówkiem by nauczycielka się nie zorientowała .- Mmm... zadanie 11 - odpowiedziałam nie pewnie.
- Tym razem ci daruję ale jeśli jeszcze raz zauważę myślisz o niebieskich migdałach to dostaniesz uwagę - groziła mi.
- dobrze - Gdy nauczycielka odwróciła się do tablicy podziękowałam Sebastianowi.Czy ja muszę mieć taką słabość do chłopaków? Po dwudziestu minutach było koniec lekcji . Schodząc po schodach ujrzałam Nathana z jakąś blondynką. Tak to była jego siostra. Wyglądała jak jakaś pusta dziewczyna nawet zachowanie miała takie. 
- odprowadzić cię ? - za moimi plecami stał Sebastian.
- Dobrze 
- Mam pomysł , muszę kuzynce kupić jakiś prezent na urodziny poszła byś ze mną ?  
- Czemu nie ? dobrze , przyda ci się dziewczęca ręka do pomocy.- Poszliśmy do jednego z wielu sklepów handlowych .- Ile lat ma twoja kuzynka ? 
- 19 
- no to coś fajnego by się przydało 
- no, może jakiś obraz ? 
- no nie wiem, trochę kiepsko jak na 19 lat .
- może jakiś naszyjnik i do tego śmieszny kubek ?
- ok , chodźmy- Ruszyliśmy pierw do sklepu z biżuterią , następnie do pasmanterii to była nasz ostatnia szansa by znaleźć jakiś śmieszny kubek .- Tam są !- zawołałam Sebastiana.- zabraliśmy kubek z jakimś tortem i poszliśmy do kasy.
- no to już mam prezent do kuzynki...
- no..- Usiedliśmy na ławce .
- mam pytanie ... bo na imprezkę urodzinową można przyjść z osobą towarzyszącą ... chciała byś iść tam ze mną ?
- no nie wiem ? dobrze pójdę .- Odpowiedziałam. Byłam w siódmym niebie.
- dzięki wpadnę po ciebie o 18.00 
- ok - Zabraliśmy swoje rzeczy i poszliśmy do swoich domów.- To do zobaczenia 
- do zobaczenia .



Mam nadzieję, że się podoba .Macie jakieś pomysły co się wydarzy na imprezce ? jak tak to piszczcie w komentarzach. :3 :*  

piątek, 21 marca 2014

Rozdział 6

Nastała niedziela, a ja  jak zwykle spałam do 12.00 . Mama nie zwraca na to uwagi ponieważ też tak długo lubi pospać .
- Dryńńńń !!!!!!! - dzwonił domofon i jakoś żadna z nas nie chciała się ruszyć by odebrać .
- Sara otwórz !!! - krzyczała z drugiego pokoju mama.
- Ech....czemu ja ??- Jeszcze ospała ruszyłam w stronę domofonu .Tak bardzo chciałam jeszcze pospać.- Tak ? cześć - odpowiedziałam do słuchawki i otworzyłam drzwi od klatki .
- Kto to ?? - pytał się Kacper .
- Trzeba było samemu odebrać to byś wiedział .- W tym momencie było słychać stukanie do drzwi .
- Cześć ciocia - otworzyłam drzwi cioci .
- Wy jeszcze śpicie ? oj kobity - Średniego wzrostu kobieta weszła do domu i usiadła na swoim ulubionym czerwonym fotelu . 
- Nowa fryzura ? - Spytałam się nadal stojąc w różowej piżamie. 
- Rozjaśniłam sobie , a wy dalej ubierać się! 
- Fajnie wyglądasz - pochwaliła ja mama 
- Ciocia Viola przyszła !- Kacper biegał w tą i z powrotem pokazując jej nową zabawkę . Ciotka na prawdę wygląda nieźle , niby blond połączony z rudym .Postanowiłam wziąć się za ubieranie. Założyłam białą bluzkę , żółte spodenki i na rozpuszczone włosy z tyło przypięłam żółtą kokardkę.
- No wreszcie się ubrałaś , jest taka piękna pogoda , że warto wyjść na spacer szykujcie się .
- Dobry pomysł - rzekła mama po czym zaczęła pomagać w ubraniu się Kacprowi . Po kilku minutach wyszliśmy.
- Na prawdę jest piękna pogoda - rzeczywiście , świeciło słońce, leciutki wiaderek wiał . Bardzo przyjemnie.
- Hej Sara !! Dzień dobry - ujrzałam Klaudie .
- Cześć co ty robisz tutaj ? 
- Przyszłam z koleżankami się przejść i pomyślałam, że wpadnę po ciebie . - Spojrzałam na mamę . 
- No idź już ! - Doskonale wiedziała o co mi chodzi . 
- To część ! - pokiwałam na pożegnanie i poszłam za Klaudią .
- Co tam ?- spytała 
- Nic , wczoraj poznałam takiego Nathana i zaprosił mnie do kina . a co u ciebie ?
- Ja poznałam takiego Leona .
- Przystojny ? - spytałam 
- no i to jak , a ten Nathan ? 
- też - Uśmiechnęłyśmy się do siebie .
- Cześć dziewczyny ! 
- Cześć Leon - Klaudia odpowiedziała nie znajomemu do tond mi chłopakowi .
- Część .. - spojrzałam na Leona i na jego piwne oczęta , jego włosy były czarne jak węgiel ale były bardzo ładne .
- To jest  Sara - pokazała na mnie mówiąc do chłopaka .- to jest Leon - tym razem było odwrotnie . Chłopak uścisną mi dłoń .
- To może ja pójdę ? zostawię was samych - mrugnęłam do Klaudii i  odeszłam .
- Odezwę się ! - Rzekła po czym rozeszliśmy się w inne strony . Weszłam na zielona łąkę nie rozglądając się . Przez co potknęłam się i upadłam a moja kokarda odczepiła się z moich włosów .
- Tu jesteś ! - złapałam ja i podniosłam się . - Ałłł !! - po czułam ból w głowie .
- Przepraszam ! 
- Nic się nie stało, to moja winna - Podniosłam oczy w górę i ujrzałam Nathana .- Cześć .
- Cześć . Zapomniałem spytać się wczoraj o twój numer . 
- To nic, podać ci go teraz ? 
- Jak byś mogła ? - Podałam mój numer po czym zaprosił mnie na spacer . Chodziliśmy tak z 2 godziny dzięki czemu dowiedziałam się wiele o nim .Wiem że na nazwisko ma Urriba lepże to niż moje Amorris . Ta blondynka z którą wczoraj rozmawiał to jego siostra  Amber , że jego rodzice to Wanda i Kryspin . ....
- Wiesz ... bardzo ciebie lubię ale tak bardzo ... mimo, że nie znam cię długo ....
- No i ??? - spytałam z zastanowieniem co on powie a raczej w tym przypadku zrobi . Objął mnie po czym zaczął się przybliżać . W pewnym momencie straciłam kontrolę  i uległam mu .
Pocałunek może nie był długi ale za to namiętny .
- Eee.... nie wiem co powiedzieć ...
- Przepraszam - odsuną się o de mnie o kilka kroków .
- Nie nic się nie stało - podeszłam do niego i złapałam go za rękę - po prostu nie jestem gotowa .
- Dobrze rozumiem , ale będziemy jeszcze się widywać ?
- Tak, czemu nie .- Zarumieniłam się to było coś nie zwykłego . Następne parę godzin rozmawialiśmy . Niebo zaczęło robić się pomarańczowe .
- Już trochę późno 
- będziemy musieli się pożegnać - mówiąc to widziałam, że z chęcią został by ze mną jeszcze .
- to do zobaczenia .
- do zobaczenia .- Pożegnaliśmy się i odeszliśmy .
Poszłam w stronę domu gdy  usłyszałam za sobą szelest liści , odwróciłam się zaniepokojona . Nagle ktoś złapał mnie za rękę i zabrał do miejsca przy drzewach .
- Co ty robisz !!! - krzyczałam 
- nie krzycz ! - spojrzałam i zobaczyłam Sebastiana . Dawno go nie widziałam . - Cześć , przepraszam jeśli cię wystraszyłem .
- I to jak ! - zobaczyłam jego minę i domyśliłam się, że nie chciał mnie tak przestraszyć . - Nie no już ok .
- Widziałem ciebie  i tego chłopaka jak się całowaliście .
- No i ?! Przecież nie jestem twoja ?  tak w ogóle to nawet nie jestem ani nie byłam twoją dziewczyną !
- Wiem . Ale....
- ale co ?
- Czy ty czujesz coś do mnie ? - nie wiedziałam co powiedzieć w prost mnie zamurowało .
- A ty ?
- Tak 
- Ja też - wtedy złapał mnie za ręce i przybliżył do siebie - ale do niego też coś czuję .
- Domyśliłem się - mina mu zrzedła ale nadal trzymał mnie blisko siebie . Spojrzał na moją kokardę w kieszeni i założył mi ją na włosy .- Jesteś taka piękna . -  Czułam szybsze bicie naszych serc .
- Mamy bardzo ładny dziś księżyc
- ale ty jesteś piękniejsza nawet od niego - Moje policzki z bladych zmieniły się na różowe a on coraz bardziej brał mnie w objęcia .
- Kocham cię . - powiedział po czym moje usta stykały się z jego . Pocałunek był taki ciepły i namiętny w dodatku długi . Czułam się jak jakaś księżniczka a on był moim księciem mimo , że czułam coś do  Nathana .
 - Ja ciebie też . - powiedziałam , następnie przytuliłam się do niego .Nagle moja komórka zaczęła mi wibrować w kieszeni .- to pewnie mama , muszę już lecieć .- Dałam mu małego całusa i pobiegłam do domu.
Przez cały czas myślałam o nim i o Nathanie . 

Mam nadzieje, że się podoba , jeśli tak proszę o zostawienie komentarza. Zapraszam na ,, Wasze Blogi " ( nad moim opisem )  tam możecie wpisywać wasze linki do blogów . Możecie mi pomóc wybrać który z chłopaków bardziej nadaje się do Sary ? Myślałam również o dodaniu do tej strony nowe opowiadanie , ale to od was zależy :*    
            

środa, 12 marca 2014

Rozdział 5 cz 2 ( ostatnia )

Rozejrzałam się po ładnie wystrojonym pokoju. Było w nim dużo książek i papierów.Ciekawe dla czego ? Podeszłam do okna i ujrzałam Nathana z torbą zakupów. Rozmawiał z jakąś blondynką. Czyż by to była jego dziewczyna?Zresztą co mnie to obchodzi ja prawie w ogóle go nie znam? Podeszłam do biurka i zauważyłam jakieś zdjęcie.
- Hmmm.. Kto to ? - Stał tam jakiś blondyn. To chyba  Nathan. I jakiś brunet.
- Skądś go znam .
-Wyglądają na szczęśliwych i tak słodko .- Mówiłam sama do siebie.Nagle usłyszałam dźwięk otwieranych drzwi. Szybko odsunęłam się od biurka  i powoli wyszłam na korytarz domyśliłam się, że salon i kuchnia jest na dole więc zeszłam .
- O ! Jesteś już myślałem, że będę musiał zadzwonić po pogotowie.
- nie, nietrzeba
- choć pewnie po tym zemdleniu jesteś głodna .
- szczerze mówiąc to trochę tak .
- Siadaj zaraz ci coś podam do zjedzenia .- Powiedział po czym postawił mi na stolę kanapki z sokiem  i usiadł obok mnie .- dobrze się czujesz ?
- tak - uśmiechnęłam się i zabrałam jedną z kanapek na talerzu .- ładne mieszkanie .
- dziękuje.
- sam mieszkasz ?
- nie do końca, mieszkam z siostrą a naszych rodziców za często nie ma mniej-więcej raz w tygodniu i przysyłają nam pieniądze.
- aha .
- tak myślałem ..wiem, że za dobrze się nie znamy ale może chciała byś wybrać się ze mną do kina ?
- w sumie czemu nie ? i tak może w jakiś sposób odwdzięcze się za tą pomoc - uśmiechnęłam się choć i zarumieniłam .
- to może na siódma co ?
- ok , ale gdzie ty nawet nie wiesz gdzie mieszkam ?
- odprowadzę cię i się dowiem co ty na to ?
- dobrze .- Nagle zadzwonił mi telefon ,dopiero wtedy skapłam się, że nie dałam znać mamie .
- To pewnie mama ! zapomniałam ! przepraszam muszę już iść  - wstałam od stołu i  on razem ze mną zaprowadził mnie pod blok.
- no to już wiesz gdzie mieszkam
- no już wiem gdzie po ciebie przyjść .
- no to do zobaczenia !- Otworzyłam drzwi po czym szybko dałam mu całusa w policzek i poszłam na górę.
- jestem !!
- no wreszcie !!! gdzie byłaś ?
- poszłam się przejść mamo ! nie musisz się martwić
- muszę w końcu jestem twoją mamą.
- wiem !!! - Postanowiłam, że pójdę do swojego pokoju i nie będę martwić mamy co się wydarzyło .
Usiadłam na kanapę i po chwili zasnęłam na szczęście obudziłam się w porę. Miałam jeszcze czas na uszykowanie się na randkę .Ubrałam białą sukienkę i białe koturny to wszystko . Włosy miałam rozpuszczone .
- Drryń!!- Zadzwonił domofon .Szybko podeszłam.
- Tak ? ok zaraz zejdę - odłożyłam słuchawkę.- mamo idę do kina nie wiem, o której wrócę !!
- no dobrze ! - Zabrałam swoją granatową kurtkę i zeszłam na dół .
- Cześć - odezwałam się
- Cześć, ślicznie wyglądasz .
- Dziękuje - Złapał mnie pod ramię i poszliśmy do kina .Wybraliśmy komedie. Trwała półtorej godziny .
- Podobało ci się ? - spytał.
- Tak był zabawny.
- zaprowadzić cię do domu .
- ok
- No to chodź - Złapał mnie za rękę i przez całą drogę trzymał . Czułam się  bezpiecznie .
- dzięki
- nie ma za co .- i znów ten słodki uśmiech . Ech....



- no to do zobaczenia - rzekł
- do zobaczenia - Pożegnaliśmy się po czym poszłam na górę i zasnęłam.


Mam nadzieje, że się podoba.Waszym zdaniem, który z tych chłopaków bardziej się nadaje do Sary ?
Piszczcie w komentarzach :)
pozdrawia Anieelaas :*