Przynajmniej mam z głowy powiedzenie im o wyprowadzce. Jednak nie Nathan jeszcze nie wie, co tu zrobić? Jak mam mu powiedzieć ? nie mam odwagi po tym co mi zrobił. Wolał ją to raczej ja już go nie obchodzę. Lepiej żebym odeszła nic nie mówiąc.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------ Czwartek
Pakowałam się do południa. Zjadłam normalnie obiad. Wszystko normalnie lecz co chwilę do mnie wydzwaniali chłopacy. Kolacja również normalnie. Nie mogłam zasnąć myślałam co czeka mnie na nowym miejscu w nowym mieście. Szczerze ?pierwszy raz pojadę do Sopotu.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Piątek
Najgorzej było mi się pożegnać z mieszkaniem i przyjaciółmi, do wszystkich będę miała tak daleko.
- Niedługo przyjedzie ciężarówka do przewożenia mebli.- Oznajmiła mi mama.
- Dobrze, czy mogła bym na chwilę tu zostać sama ? - spytałam mając nadzieję, że zgodzi się bez wahania, i rzeczywiście tak się stało. Wyszła. Oparłam się o drzwi zapominając, że mają szybę i widać co ja robię. Ostatni raz przyglądałam się swojemu pokojowi. W pewnym momencie zdałam sobie sprawę, że będzie mi tego miejsca brakować nieważne, że miałam pokój z bratem.Po woli przypominały mi się wszystkie wspomnienia i te dobre i te gorsze. Nie ważne jakie były, ważne, że dla mnie coś znaczyły. Nie wiedziałam do końca czy przeprowadzka to dobry pomysł ale przynajmniej oddalą mnie od Seby i Nathana.
- huuh...pora wziąć się w garść- Starałam się być twarda lecz moje serce tego nie chciało. Po moich bladych policzkach spływała łza a po niej następna i tak dalej... Przetarłam rękawem od bluzy słony ,, wyciek " z oczu, mając nadzieje, że sobie ze wszystkim sama poradzę. Tak naprawdę było to nie możliwe to właśnie tu mam swoich najlepszych przyjaciół, osoby które kocham .
- jesteś godowa ? - Do pokoju weszła mama widząc moje zapłakane, błękitne oczęta odrazy zaczęła mnie pocieszać.
- nie płacz na pewno znajdziesz sobie nowych znajomych i może jakiegoś chłopaka.Teraz musimy już jechać. - Ubrałam na siebie kurtkę po czym spojrzałam ostatni raz na swój pokój. - choć - poganiała mnie mama. Wiedziałam, że zaraz będę znowu płakać.
- Saro zaczekaj !! - z oddali było słychać wołanie Sebastiana. Domyśliłam, się że właśnie teraz będzie bardzo ważna dla mnie i dla niego rozmowa.
- Zaraz dojdę ! - powiedziałam mamie i ze spuszczoną głową po woli szłam do Seby. - Po co tu
przyszedłeś ?! - warknęłam.
- chciałem się pożegnać i wyjaśnić to całe zdarzenie, bo mi naprawdę na tobie zależy. Bałem się, że wybierzesz jego a nie mnie. Tak bardzo cię kocham wybaczysz mi ? - ja naprawdę nadal go kochałam i nie wiedziałam co odpowiedzieć to było bardzo trudne dla mnie.- proszę wybacz mi
- no nie wiem..... dobrze zresztą i tak będę daleko mieszkać i nie chcę mieć ze starymi znajomymi złego kontaktu.
- dziękuję...mógłbym pocałować cię na pożegnanie ?
- skoro to tylko na pożegnanie.- Dał mi małego całusa w wargi następnie pożegnałam się gdyż musiałam lecieć do samochodu. Mimo, że nie ufam już mu tak bardzo i tak jestem szczęśliwa, że go poznałam. - ciekawe czy jak by Seba nie zaplanował tego planu to Nathan i tak zrobił by to z Amandom ? - myślałam siedząc już w samochodzie i oglądając ostatni raz swój ,,dom".
- jesteśmy - rzekła mama. Wysiadłam z samochodu zafascynowana widokiem. Weszłyśmy do jednorodzinnego domku. Resztę dnia spędziłam w domu rozpakowując się ,składając meble....zresztą tak jak w weekend. W końcu nastał poniedziałek i musiałam iść do nowej szkoły, która jak na nieszczęście znajdowała się trochę daleko lecz i tak nie miałam ochoty z tego powody jeździć autobusem wole pieszo.
- Budź się !! - budził mnie Kacper.
- dobrze już wstaję. - Ubrałam na siebie jakieś spodnie i elegancką bluzkę. Trzeba pokazać dobre wrażenie zwłaszcza, że to mój pierwszy dzień w nowej szkole. Uczesałam się a włosy zostawiłam rozpuszczone. Zjadłam śniadanie i poszłam. Po drodze oglądałam rozmaite domki, park, fontannę.....
-----------------------------
Dotarłam. Stałam przed wielkim gimnazjum. Od razu za drzwiami znajdował się ogromny korytarz, na którym było pełno nastolatków. Każdy miał inny styl, niektóre trochę dziwne ale przynajmniej oryginalne.
- Ej !! Dziewczynko wypadł ci zeszyt- wołałam osobę, która szła przede mną.
- tak ?
- oj co za wtopa i to już w pierwszym dniu- myślałam widząc chłopca nie dziewczynę - przepraszam...- zrobiło mi się głupio.
Postanowiłam nie ciągnąć rozmowy bo po co ? jeszcze bym coś pogorszyła. Odeszłam. Zadzwonił dzwonek a ja nadal nie mogłam znaleźć klasy. Postanowiłam poradzić się jakiegoś nauczyciela.
- przepraszam gdzie jest sala nr 105 ? - spytałam jakiegoś pana w garniturze.
- a to ty jesteś Sara ? pokarze ci - Zaprowadził mnie kawałek pokazując na drzwi przy schodach. Sala znajdowała się na 1 piętrze.
- dzień dobry...
- dzień dobry, nie dość, że pierwszy raz w naszej klasie to jeszcze spóźniona W dawnej było tak samo ?
- właściwie to tak - odpowiedziałam ,,lekko" zawstydzona.
- znajdź sobie jakieś miejsce. - Rozejrzałam się. Było jedno wolne, lecz właśnie przy chłopaku, którego wcześniej pomyliłam z dziewczyną. Moja mina nie wyglądała na zbytnio szczęśliwą zresztą jego też nie.
- można ? - spytałam ze zgryzotom.
- jak już musisz - odpowiedział nie chętnie, mimo to usiadłam.
- może byś tak opowiedziała coś o sobie ? - pytał dalej starszy nauczyciel.
- emmm...
- no może byś wstała - od razu wiedziałam, że z nim się nie dogadam.
- nazywam się Sara Amorris...mam 15 lat .. jeszcze nie dawno mieszkałam w Poznaniu teraz w Sopocie....interesuję się muzyką..- Od razu na słowa (,,interesuje się muzyką " ) chłopak siedzący obok mnie spojrzał się na mnie z tak samo jak on tajemniczym uśmieszkiem.- co by tu dużo mówić - prowadziłam rozmowę dalej.
- usiądź ! - osiadłam na krzesełku spoglądając na nowe twarze dawniej mi nie znane. Zauważyłam spoglądającą na mnie blondynkę jej mina wyglądała dziwnie wręcz jak by mi groziła.
- może to jego dziewczyna - zastanawiałam się. Postanowiłam nie zwracać na nią uwagi.
----------------------------------
- myślisz, że możesz mnie tak omijać ? i nie zwracać na mnie uwagi ?? ino nie próbuj odebrać mi mojego chłopaka. - wyzywała mnie blondi widząc, że oparłam się o parapet na korytarzu i jestem sama.
- ...? czy ty mi grozisz ? pusta blondyneczko ? - zaczęłam się bronić.
- tylko cię ostrzegam.- Zrobiła obrażoną minę i tak jak przyszła tak samo odeszła ze swoją grupką znajomych.
- nie przejmuj się nimi - pocieszała mnie jakąś różowo włosa
- właśnie to robię , zresztą ona i ten jej chłopak chyba mnie nie polubili, nie boje się ich.
-heh...mówisz o Zuzi i Olku ? no nie wiem ona to raczej cię nie polubi ale on ....chyba wpadłaś mu w oko.
- co ?
- widziałam jak się na ciebie patrzył.Tak w ogóle to jestem Charlotte.
- Sara, twoje imię jest bardzo ładne i nie polskie
- zgadza się - śmiała się.
- Charlotte ! - wołał ją jakiś chłopak
- przepraszam muszę już iść chłopak mnie woła mam nadzieje, że zostaniemy najlepszymi przyjaciółkami.
- ja też - powiedziałam po czym odwróciłam się z powrotem w stronę okna.
- nazwałaś moją dziewczynę pustą blondyneczką ?- pytał się wkurzony Olek
- tak, myślała, że odbiorę ciebie jej i kazała mi zwracać na nią uwagę, dziwisz się ?
- odwołaj to ?
- nie - odpowiedziałam pewnym siebie głosem.
- odwołaj - warkną.
- mówiłam, ci że tego nie zrobię ! - Właśnie wtedy jego ciało znajdowało się tuż przy moim przygwożdżając mnie do chropowatej ściany. Ściskał mnie boleśnie za nadgarstki następnie unosząc je nad moją głowę.
- Masz to odwołać - mówił groźnie. Odważyłam się i spojrzałam mu prosto w oczy w tedy zauważyłam , że moje słowa mówiące, że się go nie boję już nie były prawdą. Bałam się go ale również zafascynowałam jego włosami, które raz wydawały się brązowe a raz czarne jak węgiel. Również jego oczy były niesamowite.
Miałam szczęście właśnie zadzwonił dzwonek tylko nie do końca byłam szczęśliwa gdyż muszę właśnie z nim siedzieć w ławce
----------------------------
Szłam do domu zastanawiając się co będę robić.
- umówiłam się z Charlotte w kawiarni.- rozmyślałam. Wróciłam do domu a po zjedzonym obiedzie przebrałam się w jakieś rurki, bluzkę z sową i dżinsową kurtkę.
----------------------------
Czekałam za dziewczyną już półgodziny i nic.Postanowiłam iść już do domu.
- Przepraszam, nic ci się nie stało ? - powiedział do mnie jakiś chłopak gdy podnosiłam się z ziemi.
- Nic mi nie jest...- Spojrzałam w górę i ujrzałam....Olka.
- znów się spotykamy..haha- śmiał się szyderczo.
- niestety- warknęłam.
- przepraszam za tamto w szkolę po prostu Zuza mi kazała.
- przecież nie musiałeś tego robić
- no nie wiem jej rodzice są pracodawcami moich i muszę bo inaczej mogą stracić pracę.
- Wpadłeś jej w oko
- lecz mi ktoś inny - uśmiechną się.
-Jednak nie jest taki zły z charakteru nawet słodki - rozmyślałam.
- o czym teraz myślisz ?
- umówiłam się tu z Charlotte ale nie przyszła.
- aha to może odprowadzę cię ?
- ale jak zobaczy Zuzia ?
- to postaram się by nie zobaczyła.
- wolę nie - oznajmiłam po czym uciekłam do domu.
-------------------------
Wróciłam dosyć późno. Zjadłam coś, odrobiłam lekcje i poszłam spać, mając nadzieje, że to nie był ostatni raz gdy z nim normalnie rozmawiałam. Postanowiłam na razie nie wiązać się z żadnym chłopakiem nie chce znowu cierpieć.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hiiii :)
Udało mi się weźcie ( i pod niewielką namową ) napisać nowy rozdział mam nadzieje, że jest ciekawy. Postanowiłam, że zacznę dawać tytuły rozdziałom.
Pozdrawia Anieelaas :*****
CZYTASZ = KOMENT
Ciekawe ( mam nadzieje xd ) historie pewnej nastolatki Sary :3 Jeśli się podoba to proszę zostawić komentarz abym wiedziała, że mam dla kogo pisać :*
poniedziałek, 21 kwietnia 2014
wtorek, 8 kwietnia 2014
Rozdział 10
Wróciłam do domu z niezbyt wesołą minom wiedziałam, że nie mogę darzyć uczuciem obu. W taki sposób tylko bardziej ich ranie. Miałam mętlik w głowie.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Środa:
W szkole jak zwykle dużo nauki, chłopacy próbowali do mnie zagadać. Wiedziałam, że im bardziej się do nich zbliżam tym bardziej mieszam sobie w uczuciach . Nie mogę tak dalej. Postanowiłam się nie odzywać. Do domu szłam sama mimo, że chcieli mnie odprowadzić.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
- Wróciłam - Przywitałam się wchodząc do pokoju.
- Hej, co masz taką minę ?
- nie ważne mamo, nic mi nie jest - mówiłam by się nie martwiła.
- Musze ci coś ważnego powiedzieć.- wystraszyłam się gdyż tylko tak mówi jak coś naprawdę ważnego.
- Tak ?
- Dostałam nową prace.
- To chyba dobrze ? - Uśmiechnęłam się myśląc, że tylko będzie gdzie indziej pracować.
- Potrzebują nowych pielęgniarek w Sopocie.
- Zaraz, zaraz, czy to znaczy, że musimy się przeprowadzić ?- przelękłam się.
- Tak - widziałam, że mamie też bardzo się podoba w Poznaniu i z chęcią by tu została.
- Kiedy przeprowadzka ?
- Już pojutrze .
- W piątek ?
- tak , wiem, że szybko ale jestem potrzebna przykro mi.
- A gdzie będziemy mieszkać ?
- Wczoraj dali mi do wyboru kilka mieszkań i kupiłam jedno z nich, mam nadzieje, że ci się spodoba. Będziesz miała swój pokój.
- huuu... - Dobra wiadomość poprawiła mi humor .Poszłam do pokoju i położyłam się na milutkim dywanie.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Wydawało mi się, że przeprowadzka to na wet dobry pomysł. Pomoże mi ale będę musiała powiedzieć chłopakom. Postanowiłam, że żadnego nie wybiorę po prostu wtedy nie zranię ich. Na pewno znajdą sobie jakieś lepsze dziewczyny ode mnie. Zostało pomyśleć czy powiedzieć w szkole czy przez telefon. - Nie, nie będę draniem, który rzuca dziewczynę przez telefon, tylko ja nie jestem dziewczyną żadnego. - myślałam.
Wtedy do pokoju weszła mama.
- Zapomniałam powiedzieć , że o szkołę nie musisz się martwić, bo masz załatwione wszystko.
- Ok, ale będę musiała zaczynać klasę od nowa ? - zapytałam wystraszona.
- Nie, nie musisz po prostu przepiszesz z zeszytów.
- Trochę kiepsko ale to i tak lepsze niż zostać w tej samej klasie przez przeprowadzkę.
- Załatwię ci jakieś korepetycje, może zaprzyjaźnisz się z kimś kto by pomógł ci w nauce.
- Zaprzyjaźnię się z kimś kogo będę lubić a nie z osobą najmądrzejszą, która będzie mi pomagać w nauce
- Nie chodziło mi kochanie oto, dobrze idę dalej się pakować ty też powinnaś - Powiedziała po czym wyszła.
- Od czego zacząć ?....- Ociężale wstałam i zaczęłam wyciągać pudła, następnie chowałam różne książki, płyty,zeszyty....Po schowaniu połowy swoich rzeczy poszłam do drugiego pokoju. - mamo ? tak w ogóle to gdzie jest Kacper ?
- U cioci, schowałaś większość ?
- tak, nie potrzebne mi jutro rzeczy , część ubrań,....
- dobrze, chcesz zupę ?
- tak jestem głodna jak wilk.- Usiadłam na krześle i zaczęłam jeść rosół.Większość naszych rzeczy była pochowana.- Ja jutro mam iść do szkoły ?
- nie będziesz pakować, dobrze ? zresztą w szkole już wiedzą, że nie przyjdziesz.
- yhym...- Moja mina znowu posmutniała poszłam do swojego pokoju .
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
-Jak mam powiedzieć chłopakom o przeprowadzce ? No nic może lepiej mi zrobi jak się przejdę? - Wstałam i ubrałam na siebie kurtkę. Następnie po cichu wyszłam. Poszłam do parku ( zresztą jak zwykle gdyż to jest moje ulubione miejsce na przemyślenia ) szłam przed siebie.
- Hahaha...- usłyszałam głośny śmiech. Postanowiłam sprawdzić. Po cichu pobiegłam do miejsca gdzie skąd dobiegał śmiech. To była kuzynka Sebastiana, oparta o mur. Była z jakimś blondynem,który namiętnie całował ją w szyję. - Nathan proszę, nie tutaj - mówiła do chłopaka.
- co ?! - Niekontrolowanie zaczęłam krzyczeć.
- Sara ?! - odwrócił się do mnie i spoglądał prosto w oczy. Ja z płaczem uciekłam.
- Więc chciał mnie po prostu wykorzystać - mówiłam na głos nie patrząc na ludzi.
- Możesz nie mówić tego na głos ?! - Zwracały mi uwagę jakieś staruszki.
- A ty nie powinnaś maskować teraz tych zmarszczek ?
- Jak ty się zwracasz ?
- Przepraszam ale to nie panią chłopak wykorzystał i zrobił z pani dz****
- Nie musisz dokańczać ! - odwróciłam się i biegłam dalej. Po drodze usiadłam na ławce i zaczęłam płakać.
- mówiłam, że się uda a ty we mnie nie wierzyłeś. Wiedziałam, że mu się podobam. - Usłyszałam za sobą głos dziewczyny. Obejrzałam się.- widziałeś jak uciekła płacząc ? haha...
- Jak on mógł ? - myślałam słysząc rozmowę Moniki, Seby i Amandy - Seba ? - Sebastian odwrócił się ze zdziwioną miną. - jesteś zwykłym oszustem ! - Postanowiłam nie słuchać jego wyjaśnień i uciekłam. Jednak on nie dał mi spokoju i pobiegł za mną.
- Sara zaczekaj !- wołał.
- Nie ! Zostaw mnie !
- Proszę pozwól mi wyjaśnić ! - Przystanęłam.
- No dalej !
- Bo...ja cię tak na serio kocham...i..chciałem pozbyć się lalusia byś ty nie musiała wybierać pomiędzy nami, wtedy byli byśmy razem...wiedziałem, że Nathanowi podoba się Amanda a że ona też się w nim buja to też dała się namówić na ten plan... czy teraz będziesz ze mną ?
- Chyba cię coś boli ! jak mogłeś nie chcę być z takim człowiekiem myślałam, że jesteś inny zresztą i tak chciałam wam powiedzieć, że wyprowadzam się.
- co ?!
- Nie chce cię znać !
- ale ?!- Pobiegłam do domu. Prawie cały czas płakałam aż w końcu zasnęłam.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hiii :)
Mam nadzieje, że się podoba ^^
Czytanie = Koment
bardzo bym prosiła.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Środa:
W szkole jak zwykle dużo nauki, chłopacy próbowali do mnie zagadać. Wiedziałam, że im bardziej się do nich zbliżam tym bardziej mieszam sobie w uczuciach . Nie mogę tak dalej. Postanowiłam się nie odzywać. Do domu szłam sama mimo, że chcieli mnie odprowadzić.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
- Wróciłam - Przywitałam się wchodząc do pokoju.
- Hej, co masz taką minę ?
- nie ważne mamo, nic mi nie jest - mówiłam by się nie martwiła.
- Musze ci coś ważnego powiedzieć.- wystraszyłam się gdyż tylko tak mówi jak coś naprawdę ważnego.
- Tak ?
- Dostałam nową prace.
- To chyba dobrze ? - Uśmiechnęłam się myśląc, że tylko będzie gdzie indziej pracować.
- Potrzebują nowych pielęgniarek w Sopocie.
- Zaraz, zaraz, czy to znaczy, że musimy się przeprowadzić ?- przelękłam się.
- Tak - widziałam, że mamie też bardzo się podoba w Poznaniu i z chęcią by tu została.
- Kiedy przeprowadzka ?
- Już pojutrze .
- W piątek ?
- tak , wiem, że szybko ale jestem potrzebna przykro mi.
- A gdzie będziemy mieszkać ?
- Wczoraj dali mi do wyboru kilka mieszkań i kupiłam jedno z nich, mam nadzieje, że ci się spodoba. Będziesz miała swój pokój.
- huuu... - Dobra wiadomość poprawiła mi humor .Poszłam do pokoju i położyłam się na milutkim dywanie.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Wydawało mi się, że przeprowadzka to na wet dobry pomysł. Pomoże mi ale będę musiała powiedzieć chłopakom. Postanowiłam, że żadnego nie wybiorę po prostu wtedy nie zranię ich. Na pewno znajdą sobie jakieś lepsze dziewczyny ode mnie. Zostało pomyśleć czy powiedzieć w szkole czy przez telefon. - Nie, nie będę draniem, który rzuca dziewczynę przez telefon, tylko ja nie jestem dziewczyną żadnego. - myślałam.
Wtedy do pokoju weszła mama.
- Zapomniałam powiedzieć , że o szkołę nie musisz się martwić, bo masz załatwione wszystko.
- Ok, ale będę musiała zaczynać klasę od nowa ? - zapytałam wystraszona.
- Nie, nie musisz po prostu przepiszesz z zeszytów.
- Trochę kiepsko ale to i tak lepsze niż zostać w tej samej klasie przez przeprowadzkę.
- Załatwię ci jakieś korepetycje, może zaprzyjaźnisz się z kimś kto by pomógł ci w nauce.
- Zaprzyjaźnię się z kimś kogo będę lubić a nie z osobą najmądrzejszą, która będzie mi pomagać w nauce
- Nie chodziło mi kochanie oto, dobrze idę dalej się pakować ty też powinnaś - Powiedziała po czym wyszła.
- Od czego zacząć ?....- Ociężale wstałam i zaczęłam wyciągać pudła, następnie chowałam różne książki, płyty,zeszyty....Po schowaniu połowy swoich rzeczy poszłam do drugiego pokoju. - mamo ? tak w ogóle to gdzie jest Kacper ?
- U cioci, schowałaś większość ?
- tak, nie potrzebne mi jutro rzeczy , część ubrań,....
- dobrze, chcesz zupę ?
- tak jestem głodna jak wilk.- Usiadłam na krześle i zaczęłam jeść rosół.Większość naszych rzeczy była pochowana.- Ja jutro mam iść do szkoły ?
- nie będziesz pakować, dobrze ? zresztą w szkole już wiedzą, że nie przyjdziesz.
- yhym...- Moja mina znowu posmutniała poszłam do swojego pokoju .
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
-Jak mam powiedzieć chłopakom o przeprowadzce ? No nic może lepiej mi zrobi jak się przejdę? - Wstałam i ubrałam na siebie kurtkę. Następnie po cichu wyszłam. Poszłam do parku ( zresztą jak zwykle gdyż to jest moje ulubione miejsce na przemyślenia ) szłam przed siebie.
- Hahaha...- usłyszałam głośny śmiech. Postanowiłam sprawdzić. Po cichu pobiegłam do miejsca gdzie skąd dobiegał śmiech. To była kuzynka Sebastiana, oparta o mur. Była z jakimś blondynem,który namiętnie całował ją w szyję. - Nathan proszę, nie tutaj - mówiła do chłopaka.
- co ?! - Niekontrolowanie zaczęłam krzyczeć.
- Sara ?! - odwrócił się do mnie i spoglądał prosto w oczy. Ja z płaczem uciekłam.
- Więc chciał mnie po prostu wykorzystać - mówiłam na głos nie patrząc na ludzi.
- Możesz nie mówić tego na głos ?! - Zwracały mi uwagę jakieś staruszki.
- A ty nie powinnaś maskować teraz tych zmarszczek ?
- Jak ty się zwracasz ?
- Przepraszam ale to nie panią chłopak wykorzystał i zrobił z pani dz****
- Nie musisz dokańczać ! - odwróciłam się i biegłam dalej. Po drodze usiadłam na ławce i zaczęłam płakać.
- mówiłam, że się uda a ty we mnie nie wierzyłeś. Wiedziałam, że mu się podobam. - Usłyszałam za sobą głos dziewczyny. Obejrzałam się.- widziałeś jak uciekła płacząc ? haha...
- Jak on mógł ? - myślałam słysząc rozmowę Moniki, Seby i Amandy - Seba ? - Sebastian odwrócił się ze zdziwioną miną. - jesteś zwykłym oszustem ! - Postanowiłam nie słuchać jego wyjaśnień i uciekłam. Jednak on nie dał mi spokoju i pobiegł za mną.
- Sara zaczekaj !- wołał.
- Nie ! Zostaw mnie !
- Proszę pozwól mi wyjaśnić ! - Przystanęłam.
- No dalej !
- Bo...ja cię tak na serio kocham...i..chciałem pozbyć się lalusia byś ty nie musiała wybierać pomiędzy nami, wtedy byli byśmy razem...wiedziałem, że Nathanowi podoba się Amanda a że ona też się w nim buja to też dała się namówić na ten plan... czy teraz będziesz ze mną ?
- Chyba cię coś boli ! jak mogłeś nie chcę być z takim człowiekiem myślałam, że jesteś inny zresztą i tak chciałam wam powiedzieć, że wyprowadzam się.
- co ?!
- Nie chce cię znać !
- ale ?!- Pobiegłam do domu. Prawie cały czas płakałam aż w końcu zasnęłam.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hiii :)
Mam nadzieje, że się podoba ^^
Czytanie = Koment
bardzo bym prosiła.
czwartek, 3 kwietnia 2014
Rozdział 9
Spało mi się cudownie czułam się jak w raju mimo, że nie został długo . Może bał się, że jak zostanie to go będę opieprzać , tak jak mój brat spłuczkę gdy nie mógł spłukać odchodów, albo że przestane się do niego odzywać .Dobra koniec przypominania sobie niezbyt miłych wspomnień związanych z Kacprem i jego odchodami. W ogóle to po co zaczęłam o tym gadać ?
Otworzyłam lekko swoje błękitne oczy i powoli podniosłam się. Usiadłam na brzegu tapczanu, spojrzałam na to jak wyglądam.
- Mmmm... - koszula, którą dał mi Seba miała zapach jego perfum. Uchyliłam drzwi na korytarz, postanowiłam zejść na dół. Starałam się schodzić jak najciszej. Podeszłam do kanapy stojącej w pokoju gościnnym. Spał na niej Sebastian wyglądał słodko. - Lepiej jak już sobie pójdę - rzekłam do siebie .
- Nie, zostań jeszcze chwilę...chociaż na śniadanie. - zatrzymał mnie Sebastian.
- No dobrze - usiadłam na krześle.
- Zaraz wracam tylko się przebiorę.
- dobrze - chwile potem wrócił ubrany w garnitur.- łał a ty idziesz dziś też na jakieś urodziny, występ czy coś ?
- tak idę niedługo na koncert mojej siostry. Gra na fortepianie .- nastąpiła minuta ciszy. -...... pasuje ci ta koszula.- przybliżył się do mnie .
- heh słodki jesteś - zarumieniłam się.
- ale ty bardziej - położył swoją dłoń na moim udzie. Akurat w tym momencie zaburczało mi w brzuchu.- jesteś głodna - wstał i poszedł zrobić nam śniadanie. Jedliśmy tak przez półgodziny, co jak co, ale kanapki to on znakomite robi.- Pójdziesz ze mną ? - spytał się.
- nie mogę, muszę odrobić zadanie domowe i w ogóle ...
- mogę po koncercie przyjść po ciebie ? pójdziemy na spacer.
- no dobrze, a ja już pójdę - dałam mu buziaka w policzek i wyszłam.Szłam do domu powoli. - ałć ! - wpadłam na kogoś.- przepraszam - podniosłam głowę .
- i znowu na mnie wpadasz, może to przeznaczenie?
- Nathan ? może.
- Wiem, że ty Sebastiana kochasz, widziałem was ostatnio. Czy ty tak to czujesz coś do mnie ?czy ma miłość do ciebie nie jest odwzajemniona ?- byłam zaskoczona te pytanie całkowicie mną zamieszało.
- Kocham Sebastiana...ale... ciebie też - spuściłam głowę w dół.
- Więc ty mnie też kochasz ?
- tak - odpowiedziałam po czym Nathan złapał mnie za rękę.
- Tak bardzo chciał bym być z tobą ale wiem, że ty jednak bardziej go kochasz.- Postanowiłam się nie odzywać by czegoś nie schrzanić. Po krótkim namyśle stwierdziłam, że to nie był dobry pomysł. - wiedziałem - puścił mnie i spuścił głowę w kierunku ziemi.
- ale to nie tak, że do ciebie nic nie czuję
- udowodni to !
- niby jak ?
- pocałuj mnie - Wiedziałam, że kocham Sebastian ale Nathan też był w moim sercu więc nie chciałam go stracić. Pocałowałam go, niby zwykły pocałunek jednak coś znaczący.Kilka sekund później odsunęłam moje wargi od jego.
- Muszę już iść- powiedziałam i pobiegłam do domu.
Była godzina 16,05 gdy zadzwonił do domu domofon. Podeszłam i odebrałam. Był to Seba. Poszłam do kuchni by oznajmić mamie, że wychodzę.
- Kacper nie męcz tego tostera !, mamo idę na spacer - powiedziałam widząc Kacpra krzyczącego do tostera ,, Oddawaj chlebek !!".
- synku zostaw to ! dobrze idź.- Miałam szczęście, że zdążyłam odrobić zadanie domowe i mogłam dzięki temu wyjść.
- cześć - powiedział mój wymarzony chłopak stojący na przeciwko.
- hej
- idziemy piękna ?
- ok - Ruszyliśmy w stronę naszego ulubionego parku. Położyliśmy się na trawie.
Czułam się jakaś wyjątkowa choć według mnie wcale taka nie jestem.
- Ładnie dzisiaj , nie ?
- tak, jak tam koncert ?
- dobrze a odrabianie lekcji ?
- też.
- idziemy gdzie indziej ?
- dobrze - Wstaliśmy równocześnie w pewnej chwil zadał mi pytanie.
- Kochasz mnie ?
- przecież wiesz, że tak
- chcę się upewnić bo ja po za tobą świata nie widzę. - Znowu zaczęła się ta najwspanialsza chwila pocałunku z ukochaną osobą. Zaczął się do mnie przysuwać .- chciał bym abyś była moją dziewczyną ale wiem, że jest jeszcze ten laluś. - Nie spodobało mi się jak nazwał Nathana ale i tak byłam mu uległa, gdyż bardzo go kochałam.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
No i to na tyle w 9 rozdziale ;3 Jesteście kochani <3 mam nadzieje, że wam się podoba. Ciężko jest mi wybrać, który jest najlepszy dla Sary. Pomożecie ?
Całusy Anieelaas :*
Otworzyłam lekko swoje błękitne oczy i powoli podniosłam się. Usiadłam na brzegu tapczanu, spojrzałam na to jak wyglądam.
- Mmmm... - koszula, którą dał mi Seba miała zapach jego perfum. Uchyliłam drzwi na korytarz, postanowiłam zejść na dół. Starałam się schodzić jak najciszej. Podeszłam do kanapy stojącej w pokoju gościnnym. Spał na niej Sebastian wyglądał słodko. - Lepiej jak już sobie pójdę - rzekłam do siebie .
- Nie, zostań jeszcze chwilę...chociaż na śniadanie. - zatrzymał mnie Sebastian.
- No dobrze - usiadłam na krześle.
- Zaraz wracam tylko się przebiorę.
- dobrze - chwile potem wrócił ubrany w garnitur.- łał a ty idziesz dziś też na jakieś urodziny, występ czy coś ?
- tak idę niedługo na koncert mojej siostry. Gra na fortepianie .- nastąpiła minuta ciszy. -...... pasuje ci ta koszula.- przybliżył się do mnie .
- heh słodki jesteś - zarumieniłam się.
- ale ty bardziej - położył swoją dłoń na moim udzie. Akurat w tym momencie zaburczało mi w brzuchu.- jesteś głodna - wstał i poszedł zrobić nam śniadanie. Jedliśmy tak przez półgodziny, co jak co, ale kanapki to on znakomite robi.- Pójdziesz ze mną ? - spytał się.
- nie mogę, muszę odrobić zadanie domowe i w ogóle ...
- mogę po koncercie przyjść po ciebie ? pójdziemy na spacer.
- no dobrze, a ja już pójdę - dałam mu buziaka w policzek i wyszłam.Szłam do domu powoli. - ałć ! - wpadłam na kogoś.- przepraszam - podniosłam głowę .
- i znowu na mnie wpadasz, może to przeznaczenie?
- Nathan ? może.
- Wiem, że ty Sebastiana kochasz, widziałem was ostatnio. Czy ty tak to czujesz coś do mnie ?czy ma miłość do ciebie nie jest odwzajemniona ?- byłam zaskoczona te pytanie całkowicie mną zamieszało.
- Kocham Sebastiana...ale... ciebie też - spuściłam głowę w dół.
- Więc ty mnie też kochasz ?
- tak - odpowiedziałam po czym Nathan złapał mnie za rękę.
- Tak bardzo chciał bym być z tobą ale wiem, że ty jednak bardziej go kochasz.- Postanowiłam się nie odzywać by czegoś nie schrzanić. Po krótkim namyśle stwierdziłam, że to nie był dobry pomysł. - wiedziałem - puścił mnie i spuścił głowę w kierunku ziemi.
- ale to nie tak, że do ciebie nic nie czuję
- udowodni to !
- niby jak ?
- pocałuj mnie - Wiedziałam, że kocham Sebastian ale Nathan też był w moim sercu więc nie chciałam go stracić. Pocałowałam go, niby zwykły pocałunek jednak coś znaczący.Kilka sekund później odsunęłam moje wargi od jego.
- Muszę już iść- powiedziałam i pobiegłam do domu.
Była godzina 16,05 gdy zadzwonił do domu domofon. Podeszłam i odebrałam. Był to Seba. Poszłam do kuchni by oznajmić mamie, że wychodzę.
- Kacper nie męcz tego tostera !, mamo idę na spacer - powiedziałam widząc Kacpra krzyczącego do tostera ,, Oddawaj chlebek !!".
- synku zostaw to ! dobrze idź.- Miałam szczęście, że zdążyłam odrobić zadanie domowe i mogłam dzięki temu wyjść.
- cześć - powiedział mój wymarzony chłopak stojący na przeciwko.
- hej
- idziemy piękna ?
- ok - Ruszyliśmy w stronę naszego ulubionego parku. Położyliśmy się na trawie.
Czułam się jakaś wyjątkowa choć według mnie wcale taka nie jestem.
- Ładnie dzisiaj , nie ?
- tak, jak tam koncert ?
- dobrze a odrabianie lekcji ?
- też.
- idziemy gdzie indziej ?
- dobrze - Wstaliśmy równocześnie w pewnej chwil zadał mi pytanie.
- Kochasz mnie ?
- przecież wiesz, że tak
- chcę się upewnić bo ja po za tobą świata nie widzę. - Znowu zaczęła się ta najwspanialsza chwila pocałunku z ukochaną osobą. Zaczął się do mnie przysuwać .- chciał bym abyś była moją dziewczyną ale wiem, że jest jeszcze ten laluś. - Nie spodobało mi się jak nazwał Nathana ale i tak byłam mu uległa, gdyż bardzo go kochałam.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
No i to na tyle w 9 rozdziale ;3 Jesteście kochani <3 mam nadzieje, że wam się podoba. Ciężko jest mi wybrać, który jest najlepszy dla Sary. Pomożecie ?
Całusy Anieelaas :*
Subskrybuj:
Posty (Atom)

.jpg)


.jpg)




