poniedziałek, 21 kwietnia 2014

Rozdział 11 ; ,, Nowa znajomość "

Przynajmniej mam z głowy powiedzenie im o wyprowadzce. Jednak nie Nathan jeszcze nie wie, co tu zrobić? Jak mam mu powiedzieć ? nie mam odwagi po tym co mi zrobił. Wolał ją to raczej ja już go nie obchodzę. Lepiej żebym odeszła nic nie mówiąc.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------  Czwartek
Pakowałam się do południa. Zjadłam normalnie obiad. Wszystko normalnie lecz co chwilę do mnie wydzwaniali chłopacy. Kolacja również normalnie. Nie mogłam zasnąć myślałam co czeka mnie na nowym miejscu w nowym mieście. Szczerze ?pierwszy raz pojadę do Sopotu.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Piątek
Najgorzej było mi się pożegnać z mieszkaniem i przyjaciółmi, do wszystkich będę miała tak daleko.
- Niedługo przyjedzie ciężarówka  do przewożenia mebli.- Oznajmiła mi mama.
- Dobrze, czy mogła bym na chwilę tu zostać sama ? - spytałam mając nadzieję, że zgodzi się bez wahania, i rzeczywiście tak się stało. Wyszła. Oparłam się o drzwi zapominając, że mają szybę i widać co ja robię. Ostatni raz przyglądałam się swojemu pokojowi.  W pewnym momencie zdałam sobie sprawę, że będzie mi tego miejsca brakować nieważne, że miałam pokój z bratem.Po woli przypominały mi się wszystkie wspomnienia i te dobre i te gorsze. Nie ważne jakie były, ważne, że dla mnie coś znaczyły. Nie wiedziałam do końca czy przeprowadzka to dobry pomysł ale przynajmniej  oddalą mnie od Seby i Nathana.
- huuh...pora wziąć się w garść- Starałam się być twarda lecz moje serce tego nie chciało. Po moich bladych policzkach spływała  łza a po niej następna i tak dalej... Przetarłam rękawem od bluzy słony ,, wyciek " z oczu, mając nadzieje, że sobie ze wszystkim sama poradzę. Tak naprawdę było to nie możliwe to właśnie tu mam swoich najlepszych przyjaciół, osoby które kocham .
- jesteś godowa ? - Do pokoju weszła mama widząc moje zapłakane, błękitne oczęta odrazy zaczęła mnie pocieszać.
- nie płacz na pewno znajdziesz sobie nowych znajomych i może jakiegoś chłopaka.Teraz musimy już jechać. - Ubrałam na siebie kurtkę po czym spojrzałam ostatni raz na swój pokój. - choć - poganiała mnie mama. Wiedziałam, że zaraz będę znowu płakać.
- Saro zaczekaj !! - z oddali było słychać wołanie Sebastiana. Domyśliłam, się że właśnie teraz będzie bardzo ważna dla mnie i dla niego rozmowa.
- Zaraz dojdę ! - powiedziałam mamie i ze spuszczoną głową po woli szłam do Seby. - Po co tu
przyszedłeś ?! - warknęłam.
- chciałem się pożegnać i wyjaśnić to całe zdarzenie, bo mi naprawdę na tobie zależy. Bałem się, że wybierzesz jego a nie mnie. Tak bardzo cię kocham wybaczysz mi ? - ja naprawdę nadal go kochałam i nie wiedziałam co odpowiedzieć to było bardzo trudne dla mnie.- proszę wybacz mi
- no nie wiem..... dobrze zresztą i tak będę daleko mieszkać i nie chcę mieć ze starymi znajomymi złego kontaktu.
- dziękuję...mógłbym pocałować cię na pożegnanie ?
- skoro to tylko na pożegnanie.- Dał mi małego całusa w wargi następnie pożegnałam się gdyż  musiałam lecieć do samochodu. Mimo, że nie ufam już mu tak bardzo i tak jestem szczęśliwa, że go poznałam. - ciekawe czy jak by Seba nie zaplanował tego planu to Nathan i tak zrobił by to z Amandom ? - myślałam siedząc już w samochodzie i oglądając ostatni raz swój ,,dom".
- jesteśmy - rzekła mama. Wysiadłam z samochodu zafascynowana widokiem.  Weszłyśmy do jednorodzinnego domku. Resztę dnia spędziłam w domu rozpakowując się ,składając meble....zresztą tak jak w weekend. W końcu nastał poniedziałek i musiałam iść do nowej szkoły, która jak na nieszczęście znajdowała się trochę daleko lecz i tak nie miałam ochoty z tego powody jeździć autobusem wole pieszo.
- Budź się !! - budził mnie Kacper.
- dobrze już wstaję. - Ubrałam na siebie jakieś spodnie i elegancką bluzkę. Trzeba pokazać dobre wrażenie zwłaszcza, że to mój pierwszy dzień w nowej szkole. Uczesałam się a włosy zostawiłam rozpuszczone. Zjadłam śniadanie i poszłam. Po drodze oglądałam rozmaite domki, park, fontannę.....
-----------------------------

Dotarłam. Stałam przed wielkim gimnazjum. Od razu  za drzwiami znajdował się ogromny korytarz, na którym było pełno nastolatków. Każdy miał inny styl, niektóre trochę dziwne ale przynajmniej oryginalne.
- Ej !! Dziewczynko wypadł ci  zeszyt- wołałam osobę, która szła przede mną.
- tak ?
- oj co za wtopa i to już w pierwszym dniu- myślałam widząc chłopca nie dziewczynę - przepraszam...- zrobiło mi się głupio.
Postanowiłam nie ciągnąć rozmowy bo po co ? jeszcze bym coś pogorszyła. Odeszłam. Zadzwonił dzwonek a ja nadal nie mogłam znaleźć klasy. Postanowiłam poradzić się jakiegoś nauczyciela.
- przepraszam gdzie jest sala nr 105 ? - spytałam jakiegoś pana w garniturze.
- a to ty jesteś Sara ? pokarze ci  - Zaprowadził mnie kawałek pokazując na drzwi przy schodach. Sala znajdowała się na 1 piętrze.
- dzień dobry...
- dzień dobry, nie dość, że pierwszy raz w naszej klasie to jeszcze spóźniona W dawnej było tak samo ?
- właściwie to tak - odpowiedziałam ,,lekko" zawstydzona.
- znajdź sobie jakieś miejsce. - Rozejrzałam się. Było jedno wolne, lecz właśnie przy chłopaku, którego wcześniej pomyliłam z dziewczyną. Moja mina nie wyglądała na zbytnio szczęśliwą zresztą jego też nie.
- można ? - spytałam ze zgryzotom.
-  jak już musisz - odpowiedział nie chętnie, mimo to usiadłam.
- może byś tak opowiedziała coś o sobie ? - pytał dalej starszy nauczyciel.
- emmm...
- no może byś wstała - od razu wiedziałam, że z nim się nie dogadam.
- nazywam się Sara Amorris...mam 15 lat .. jeszcze nie dawno mieszkałam w Poznaniu teraz w Sopocie....interesuję się muzyką..- Od razu na słowa (,,interesuje się muzyką " )  chłopak siedzący obok mnie spojrzał się na mnie z tak samo jak on tajemniczym uśmieszkiem.- co by tu dużo mówić - prowadziłam rozmowę dalej.
- usiądź ! - osiadłam na krzesełku spoglądając na nowe twarze dawniej mi nie znane. Zauważyłam spoglądającą na mnie blondynkę jej mina wyglądała dziwnie wręcz jak by mi groziła.
- może to jego dziewczyna - zastanawiałam się. Postanowiłam nie zwracać na nią uwagi.
----------------------------------
- myślisz, że możesz mnie tak omijać ? i nie zwracać na mnie uwagi ?? ino nie próbuj odebrać mi mojego chłopaka. - wyzywała mnie blondi widząc, że oparłam się o parapet na korytarzu i jestem sama.
- ...? czy ty mi grozisz ? pusta blondyneczko ? - zaczęłam się bronić.
- tylko cię ostrzegam.- Zrobiła obrażoną minę i tak jak przyszła tak samo odeszła ze swoją grupką znajomych.
- nie przejmuj się nimi - pocieszała mnie jakąś różowo włosa
- właśnie to robię , zresztą ona i ten jej chłopak chyba mnie nie polubili, nie boje się ich.
-heh...mówisz o Zuzi i  Olku ? no nie wiem ona to raczej cię nie polubi ale on ....chyba wpadłaś mu w oko.
- co ?
- widziałam jak się na ciebie patrzył.Tak w ogóle to jestem Charlotte.
- Sara, twoje imię  jest bardzo ładne i nie polskie
- zgadza się - śmiała się.
- Charlotte ! - wołał ją jakiś chłopak
- przepraszam muszę już iść chłopak mnie woła mam nadzieje, że zostaniemy najlepszymi przyjaciółkami.
- ja też - powiedziałam po czym odwróciłam się z powrotem w stronę okna.
- nazwałaś moją dziewczynę pustą blondyneczką ?- pytał się wkurzony Olek
- tak, myślała, że odbiorę ciebie jej i kazała mi  zwracać na  nią uwagę, dziwisz się ?
- odwołaj to ?
- nie - odpowiedziałam pewnym siebie głosem.
- odwołaj - warkną.
- mówiłam, ci że tego nie zrobię ! - Właśnie wtedy jego ciało znajdowało się tuż przy moim przygwożdżając mnie do chropowatej ściany.  Ściskał mnie boleśnie za nadgarstki następnie unosząc je nad moją głowę.
- Masz to odwołać - mówił groźnie. Odważyłam się i spojrzałam mu prosto w oczy w tedy zauważyłam , że moje słowa mówiące, że się go nie boję już nie były prawdą. Bałam się go ale również zafascynowałam jego włosami, które raz wydawały się brązowe a raz czarne jak węgiel. Również jego oczy były niesamowite.
Miałam szczęście właśnie zadzwonił dzwonek tylko nie do końca byłam szczęśliwa gdyż muszę właśnie z nim siedzieć w ławce
----------------------------
Szłam do domu zastanawiając się co będę robić.
- umówiłam się z Charlotte w kawiarni.- rozmyślałam. Wróciłam do domu a po zjedzonym obiedzie przebrałam się w jakieś rurki, bluzkę z sową i dżinsową kurtkę.
----------------------------
Czekałam za dziewczyną już półgodziny i nic.Postanowiłam iść już do domu.
- Przepraszam, nic ci się nie stało ? - powiedział do mnie jakiś chłopak gdy podnosiłam się z ziemi.
- Nic mi nie jest...- Spojrzałam w górę i ujrzałam....Olka.

- znów się spotykamy..haha- śmiał się szyderczo.
- niestety- warknęłam.
- przepraszam za tamto w szkolę po prostu Zuza mi kazała.
- przecież nie musiałeś tego robić
- no nie wiem jej rodzice są pracodawcami moich i muszę bo inaczej mogą stracić pracę.
- Wpadłeś jej w oko
- lecz mi ktoś inny - uśmiechną się.
-Jednak nie jest taki zły z charakteru nawet słodki - rozmyślałam.
- o czym teraz myślisz ?
- umówiłam się tu z Charlotte ale nie przyszła.
- aha to może odprowadzę cię ?
- ale jak zobaczy Zuzia ?
- to postaram się by nie zobaczyła.
- wolę nie - oznajmiłam po czym uciekłam do domu.
-------------------------
Wróciłam dosyć późno. Zjadłam coś, odrobiłam lekcje i poszłam spać, mając nadzieje, że to nie był ostatni raz gdy z nim normalnie rozmawiałam. Postanowiłam na razie nie wiązać się z żadnym chłopakiem nie chce znowu cierpieć.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hiiii :)

Udało mi się weźcie ( i pod niewielką namową ) napisać nowy rozdział mam nadzieje, że jest ciekawy. Postanowiłam, że zacznę dawać tytuły rozdziałom.
Pozdrawia Anieelaas :*****

CZYTASZ = KOMENT

1 komentarz: